Uwieczniony w locie PWS-10 w barwach Armii generała Franco. Obraz autorstwa Marka Rysia via Bartłomiej Belcarz, Tomasz J. Kopański., PWS-10, Avia BH-33, PZL P.7a, w: Polskie Skrzydła – Polish Wings 3, Sandomierz 2009.

PWS-10 nad Hiszpanią

Z perspektywy lotniczej Wojna domowa w Hiszpanii prowadzona w latach 1936-1939 jest niezmiernie ciekawym tematem. Konflikt ten był jednym z najistotniejszych preludiów do II wojny światowej. Prowadzona w drugiej połowie lat trzydziestych wojna stała się poligonem doświadczalnym dla nowych technologii wojskowych, innowacyjnych taktyk oraz strategii. Była również sprawdzianem dla ludzi rzuconych w wir walk zupełnie odmiennych od schematu ich prowadzenia z I wojny światowej.

Typem uzbrojenia który ciągle jeszcze intensywnie się kształtował było lotnictwo, najmłodszy z rodzajów broni biorących udział w tym konflikcie. Pod względem użytego sprzętu lotniczego, wojna domowa w Hiszpanii, to istny „miszmasz” rozmaitych konstrukcji pochodzących nawet z najdalszych zakątków świata, oraz z różnych okresów historycznych. Maszyny pamiętające jeszcze koniec Wielkiej Wojny latały pod tym samym niebem i w tym samym czasie wraz z konstrukcjami które w kolejnym światowym konflikcie miały stać się wyznacznikiem nowoczesnego oręża. Dla Europy wybuch wojny w Hiszpanii nie był wielkim zaskoczeniem, narastający od wielu lat konflikt w końcu znalazł swoje ujście w burzliwym okresie lat trzydziestych.  Militarne starcie na Półwyspie Iberyjskim bynajmniej nie było powodem do współczucia i troski, ale stało się okazją do sprzedaży broni, oraz do jej testowania. 17 lipca 1936 generał Francisco Franco Bahamonde  przyleciał z Wysp Kanaryjskich do Tetuan w Maroku Hiszpańskim na pokładzie samolotu DH. 89 Dragon Rapide,  rozgłośnia w Ceucie nadała wówczas komunikat „Nad całą Hiszpanią niebo jest bezchmurne”, co było hasłem do rozpoczęcia działań militarnych.

Mimo oficjalnego stanowiska Ligi Narodów oraz Komitetu Nieinterwencji, które apelowało o nie udzielanie pomocy militarnej żadnej ze stron konfliktu oraz nieangażowaniu się w wojnę w żaden inny sposób, ogromna cześć państw Europejskich szukała rynku zbytu dla swoich wyrobów militarnych właśnie w Hiszpanii. Wyjątkiem nie była tutaj II Rzeczpospolita która oficjalnie wspierała pokojowe stanowisko Ligi Narodów oraz uznawała wybrany demokratycznie rząd Republiki Hiszpańskiej, w rzeczywistości jednak uczestnicząc w sprzedaży broni i artykułów wojennych. Z jednej strony było to spowodowane  sprzyjającymi w stosunku do hiszpańskich nacjonalistów nastrojami wśród polskich polityków w większości uznających Rząd Republiki za bolszewicki i prosowiecki. Równie istotnym o ile nawet nie najważniejszym powodem była chęć pozbycia się niepotrzebnego sprzętu wojskowego w celu pozyskania funduszy na rozwój nowoczesnych sił zbrojnych II RP. Ten drugi powód wydaje się szczególnie istotny biorąc pod uwagę to iż sprzęt wojskowy był sprzedawany jednej i drugiej stronie konfliktu, z przewagą ilościową po stronie Rządu Republiki. W największym stopniu było to spowodowane względami komercyjnymi, republikanie płacili za sprzęt od razu. Nacjonaliści natomiast zakupy realizowali na kredyt, niekoniecznie płacąc walutą ale surowcami czy artykułami innego typu. Możliwość prowadzenia polityki w taki dwukierunkowy sposób było możliwe w dużej mierze z powodu nieskutecznego egzekwowania postanowień Komitetu Nieinterwencji. Biorąc pod uwagę  okoliczności w jakich ucierało się stanowisko państw Europejskich odnośnie wojny domowej w Hiszpanii, można dojść do wniosku iż oficjalne rekomendacje Ligi Narodów było jedynie sugestią, nie zaś surowym nakazem respektowanym powszechnie. Państwa narodowe traktowały więc militarne embargo z przymrużeniem oka, realizując swój eksport wojenny poprzez inne kraje, uważając jedynie aby nie stwarzać większych powodów do podejrzeń. Wojna prowadzona w  Hiszpanii była dla większości świetną okazją do wzbogacenia się, nawet jeśli nie materialnie to o cenne doświadczenia wojenne mogące się przydać w przyszłości.

5 października 1926 roku, w Warszawie, rozpoczęło swoją działalność przedsiębiorstwo Eksportu Przemysłu Obronnego Sp. z o.o. znane pod nazwą SEPEWE. Zrzeszało ono przedsiębiorców zajmujących się sprzedażą materiałów wojennych, a powstało jak to określono w umowie założycielskiej „w celu racjonalnego zorganizowania i prowadzenia eksportu wyrobów polskiego przemysłu obronnego”. Spółka będąca pod swoistym protektoratem Rządu Polskiego, posiadała wyłączność na obrót sprzętem wojskowym poza granicami kraju. Wszyscy samodzielnie działający handlarze, z czasem musieli przystąpić do SEPEWE, gdyż w innym wypadku ich działalność stawała się nielegalna.

Współpraca SEPEWE z Rządem Hiszpańskim na dobre rozpoczęła się w 1935 roku. Wcześniej podejmowano pewne próby głównie dotyczące sprzedaży sprzętu dla wojsk lądowych jednak żadna z transakcji nie doszła do skutku, choć Hiszpanie wyrażali chęć zakupu np. samolotów Lublin R.XIII. W 1935 Hiszpańska Policja Państwowa złożyła zamówienie na dwa samoloty RWD-9 dla swojej Sekcji Lotniczej. Awionetki zostały sprzedane za sumę 128 600 zł. Można przypuszczać iż zainteresowanie samolotami RWD było spowodowane ich wygraną w odbytych rok wcześniej Międzynarodowych Zawodach Samolotów Turystycznych Challenge International de Tourisme 1934. To prawdopodobnie wyniki polskich maszyn na zawodach spotęgowały zainteresowanie Rządu Hiszpańskiego polskim sprzętem lotniczym. W krótkim czasie strona polska otrzymała całą serię zapytań dotyczących przede wszystkim samolotów myśliwskich PZL P.11c czy P.24. Hiszpanie rozważali zakup 150 płatowców, w krótkim czasie redukując jednak tę liczbę do 36 sztuk, poza tym byli również zainteresowani zakupem licencji na produkcję samolotów RWD-13. Ostatecznie żadne z myśliwców zakładów PZL nigdy nie trafiły do Hiszpanii.

Zamiast tego myśliwcem który ostatecznie do Hiszpanii trafił był PWS-10. PWS-10 był pierwszym polskim myśliwcem produkowanym seryjnie. Skonstruowany przez inżynierów Aleksandra Grzędzielskiego i Augusta Bobka-Zdaniewskiego, zaczął wchodzić na wyposażenie Polskich eskadr myśliwskich na początku 1932 roku. Samolot nie prezentował wybitnych właściwości lotnych i dość szybko zaczął być przesuwany do jednostek treningowych zwalniające miejsce nowemu myśliwcowi jakim był PZL P.7 w który to zaczęto przezbrajać Siły Powietrzne wiosną 1933 roku.

W 1936 chęć zakupu 20 sztuk samolotów PWS-10 wyraziła firma pośrednicząca „Herse” zajmująca się importem sprzętu wojskowego, mająca swoją siedzibę w portugalskim Porto. Samoloty wówczas sprzedane były już przestarzałe, poza tym zdecydowana większość z nich była mocno wyeksploatowana. Wraz z maszynami wysyłano zestaw części zamiennych oraz dwanaście silników zapasowych, a suma zamówienia wynosiła 600 000 zł. Prócz polskich samolotów PWS-10, sprzedano również dwadzieścia francuskich maszyn Breguet XIX dobrze Hiszpanom znanych i używanych podczas wojny przez obie strony konfliktu. Oprócz samolotów i części zamiennych sprzedano również amunicję oraz bomby. Całość zamówienia opiewała na kwotę 773 000 zł. Koncentrując się jednak na polskich myśliwcach, samoloty zostały wysłane drogą morską i odebrane w porcie Vigo znajdującym się w zachodniej części Hiszpanii tuż nad północną granicą Portugalską, a stamtąd przetransportowano je koleją do bazy lotniczej w Leon gdzie trafiły 21 grudnia 1936 roku. Tam oczekiwała już na nie wysłana wcześniej grupa polskich specjalistów. Samo przybycie polskiego personelu nie było pierwotnie ustalone. Jak podaje hiszpański badacz Juan Arraez Cerda, przedstawiciele hiszpańskiego rządu musieli najpierw ustalić tożsamość przybyszy oraz zadecydować co zrobić z nimi dalej. Rusznikarze Henryk Lao oraz Alfons Piotr Józef Warakowski, a także mechanicy Śmigielski i Śiwczyński ostatecznie na podstawie oficjalnych umów kontraktowych otrzymali prawo do przebywania na terenie Hiszpanii i mogli przejść do wykonywania swoich obowiązków.

PWS-10 sfotografowany na lotnisku w Leon. Foto via Bartłomiej Belcarz, Tomasz J. Kopański., PWS-10, Avia BH-33, PZL P.7a, w: Polskie Skrzydła – Polish Wings 3, Sandomierz 2009.

 

Oprócz polskich mechaników, na miejscu znalazł się również znany z wcześniejszej „turystycznej” wyprawy Fokkerów mjr Kazimierz Ziembiński występujący oficjalnie jako przedstawiciel Polskich Zakładów Lotniczych PZL, którego obecność na miejscu również była zaskoczeniem. Warto nadmienić iż ta polska grupa, a szczególnie major Ziembiński działał w porozumieniu z polską „dwójką” czyli Oddziałem II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego zajmującym się między innymi wywiadem. Polscy specjaliści oficjalnie mieli zadbać o właściwe zmontowanie samolotów na miejscu, oraz jeśli było by to konieczne również oblatanie maszyn. Podstawowym jednak zadaniem jakie Oddział II postawił przed majorem Ziembińskim było pozyskanie informacji na temat działań wojennych w Hiszpanii. Tak też się stało, Ziembiński sporządził raport pt. „Sprawozdanie z podróży do Hiszpanii” w którym szczegółowo opisał swoją misję, jeśli zaś chodzi o samoloty to zanotował iż pierwszy PWS został przez niego oblatany 31 grudnia 1936 roku, zaś kolejne dwa samoloty 3 stycznia roku 1937. Kolejne maszyny Hiszpanie oblatywali już samodzielnie. Warto tutaj zaznaczyć iż od początku byli na to przygotowani. Wyróżniający się hiszpański pilot kapitan Angel Salas Larrazabal został specjalnie wyznaczony do stworzenia z nowo otrzymanych maszyn jednostki bojowej. Odpowiadał on za nadzorowanie montażu samolotów oraz za ich oblatanie i wdrożenie do służby. Samoloty po doprowadzeniu do stanu lotnego i ocenie ich zdolności bojowych szybko zostały przesunięte do zadań treningowych. Początkowy plan stworzenia samodzielnej jednostki bojowej z kupionych w Polsce samolotów musiał zostać zrewidowany.

 

Angel Salas Larrazabal miał na bazie maszyn PWS-10 stworzyć jednostkę myśliwską.

 

Maszyny były mocno wyeksploatowane, ich przydatność w zadaniach bojowych była więc niska, dodatkowo w tamtym czasie były już mocno przestarzałe. Zadecydowano więc o wykorzystaniu ich w roli samolotów treningowych. Wiosną 1937 roku zostały przebazowane do Szkoły Lotniczej zlokalizowanej w bazie El Copero znajdującej się na południe od Sewilli. W połowie roku do El Copero z Leon przyleciała z północy reszta samolotów PWS-10. Baza Leon była wówczas przygotowywana do przyjęcia Legionu Condor, i miała przyjąć rolę kwatery głównej tej jednostki. Samolotom nadano numery kodowe od 4-1 do 4-20, oraz malowanie dwojakiego typu. Część maszyn otrzymała jasno szare barwy, za wyjątkiem przedniej części kadłuba która pozostała w oryginalnym oliwkowym kolorze. Na ogonie zastosowano typowy znak rozpoznawczy armii nacjonalistycznej czyli czarny krzyż św. Andrzeja na białym tle, którego elementy w postaci czarnych pasów były namalowane również na końcówkach skrzydeł samolotów. Reszta maszyn otrzymała standardowe barwy według schematu Legionu Condor, czyli kamuflaż składający się z koloru zielonego prawdopodobnie RLM 62, oraz koloru brązowego, prawdopodobnie RLM 61. Dolne powierzchnie skrzydeł pomalowano na jasnobłękitny kolor, prawdopodobnie RLM 65. Na stateczniku pionowym również znajdował się krzyż św. Andrzeja. Górne oraz dolne powierzchnie skrzydeł posiadały standardowe znaki rozpoznawcze. Oczywiście należy przypuszczać iż kolory kamuflażu mogły różnić się od oficjalnie przyjętych schematów, szczególnie jeśli chodzi o odcień użytych barw.

 

PWS-10 w standardowym kamuflażu. Profil autorstwa Wojciecha Sankowskiego via Bartłomiej Belcarz, Tomasz J. Kopański., PWS-10, Avia BH-33, PZL P.7a, w: Polskie Skrzydła – Polish Wings 3, Sandomierz 2009.
PWS-10 w malowaniu Szkoły Myśliwskiej w Jerez de la Frontera. Profil autorstwa Wojciecha Sankowskiego via Bartłomiej Belcarz, Tomasz J. Kopański., PWS-10, Avia BH-33, PZL P.7a, w: Polskie Skrzydła – Polish Wings 3, Sandomierz 2009.

 

Wracając do historii służby polskich myśliwców, to jesienią 1937 roku samoloty ponownie zostały przebazowane, tym razem do Szkoły Myśliwskiej w miejscowości Jerez de la Frontera. Maszyny PWS-10 były tam używane jako ostatni typ przejściowy dla pilotów mających w przyszłości rozpocząć loty bojowe. Zaawansowane szkolenie jakie pierwotnie zakładano przeprowadzać przy pomocy polskich maszyn okazało się szczególnie utrudnione. W każdym w zasadzie locie samoloty wykazywały defekty różnego typu. Częstotliwość napraw doprowadzała do tego iż mniej istotne części demontowane podczas serwisu nie były montowane do samolotów z powrotem. Pod koniec 1937 szkoła wraz z samolotami została przeniesiona do bazy La Parra.

 

Samoloty PWS-10 sfotografowane na lotnisku La Parra. Foto via Bartłomiej Belcarz, Tomasz J. Kopański., PWS-10, Avia BH-33, PZL P.7a, w: Polskie Skrzydła – Polish Wings 3, Sandomierz 2009.

 

Z powodu defektów flota samolotów PWS-10 regularnie się zmniejszała. Np. 26 maja 1937 roku trójka pilotów Lopez Sert, Nunez i Queipo de Llano  wykonywała rutynowy trening. Podczas lotu na niskim pułapie w maszynie pilotowanej przez Queipo de Llano wystąpił problem ze sterownością. Samolot wpadł w korkociąg, a pilot zmuszony był ratować się skokiem ze spadochronem, na wysokości ok. 300 metrów. Lotnik bezpiecznie wylądował jednak samolot został kompletnie rozbity, i nie nadawał się już do niczego. Innym razem podczas rutynowego lotu przeprowadzanego w pierwszych dniach lutego 1938 roku, w samolocie który pilotował Carlos Maria Rey-Stolle, w jednym z kół podwozia głównego doszło do utraty ciśnienia powietrza. Pilot pierwotnie tego nie zauważył jednak koledzy lecący w pobliżu zwrócili mu uwagę na ten problem. Podczas lądowania samolot skapotował. Pilot wyszedł ze zdarzenia bez szwanku jednak samolotu nie przywrócono już do stanu lotnego. Stwarzające coraz więcej problemów eksploatacyjnych maszyny pod koniec 1938 zostały trwale uziemione, zgrupowane na lotnisku Jerez de la Frontera, doczekały się kasacji w połowie 1939 roku.

 

Miejsca bazowania samolotów PWS-10 w Hiszpanii.

 

Historia samolotów PWS-10 jest najbardziej znana z pośród polskich konstrukcji sprzedanych do Hiszpanii w latach 1935-1936 mimo tego iż nie odegrały szczególnie istotnej roli podczas walk. Tym bardziej interesująca pozostaje więc kwestia samolotów RWD które również do Hiszpanii trafiły  i roli jaką odegrały podczas wojny domowej. Łącznie do Hiszpanii trafiło siedem samolotów wyprodukowanych w Doświadczalnych Warsztatach Lotniczych, dwie maszyny RWD-9 sprzedane w 1935 roku za cenę 128 600 zł. Cztery samoloty RWD-13 sprzedane w 1936 roku z licencją na produkcję, za kwotę 144 000 zł, oraz jeden samolot RWD-8. Kwota za jaką Hiszpanie kupili ten samolot nie została do tej pory ustalona. W 1937 przez Portugalię trafiły do Hiszpanii prawdopodobnie kolejne dwa samoloty RWD-13 sprzedane za kwotę 72 000 zł. Historia służby tych maszyn w Hiszpanii jest jednak ciągle owiana tajemnicą i wymaga przeprowadzenia dodatkowych badań źródłowych. Informacje na temat tych samolotów pojawiające się na forach tematycznych dotyczących lotnictwa, mówią o wykorzystaniu maszyn w roli samolotów łącznikowych i obserwacyjnych.  Pojawiają się nawet wzmianki dotyczące użycia samolotów RWD-13 przez Legion Condor. Paradoksalnie więc rola tych niewielkich samolotów mogła być w czasie wojny dużo poważniejsza niż mogło by się wydawać, i prawdopodobnie były to jedyne polskie maszyny biorące realny udział w walkach. Oprócz obecności w Hiszpanii polskich samolotów pozostaje jeszcze kwestia udziału  w walkach polskich lotników, udziału po stronie wojsk nacjonalistycznych. Jedyną informacja na ten temat ukazała się w warszawskiej gazecie „Nowy Wieczór” w 1936 roku. W artykule tam zamieszczonym swoją relację z walk o Madryt przedstawia Tadeusz Strychski. Innym pilotem który rzekomo miał uczestniczyć w walkach po stronie generała Franco był Kazimierz Łubieński. Informacje te jednak wymagają źródłowego potwierdzenia, oraz dalszych badań, tak w kraju jak i przede wszystkim w Hiszpanii.

 

 

Powyższy tekst jest fragmentem publikacji pt.  „Historia i kultura Hiszpanii z perspektywy młodych Hispanistów”. Praca ta jest zbiorem artykułów o różnej tematyce które w formie referatów zostały wygłoszone na II Ogólnopolskim Kongresie Młodych Hispanistów który odbył się w 2016 roku na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II. W pełnej wersji mojego artykułu znajdują się również informacje dotyczące przelotu samolotów Fokker F. VII z Wielkiej Brytanii do Hiszpanii.

Książkę można nabyć: >>> TUTAJ <<<

 

Bibliografia:
Andrzej Morgała., Samoloty wojskowe w Polsce 1924-1939, Warszawa 2003.
Bartłomiej Belcarz, Tomasz J. Kopański., PWS-10, Avia BH-33, PZL P.7a, w: Polskie Skrzydła – Polish Wings 3, Sandomierz 2009.
David Donald., Samoloty lotnictwa cywilnego 1920-1964, tłum. Jerzy Świdziński, Warszawa 2000.
Gerald Howson., Arms for Spain, The untold story of the Spanish Civil War, London 1998.
Marek Jan Chodakiewicz, John Radzilkowski., Spanish Carlism and Polish Nationalism: The Borderlands of Europe in the 19th and 20th Centuries, Charlottesville 2003.
Marek Jan Chodakiewicz, Zagrabiona Pamięć: Wojna w Hiszpanii (1936-1939), Warszawa 2010.
Marek Piotr Deszczyński, Wojciech Mazur., Na krawędzi ryzyka – Eksport polskiego sprzętu wojskowego w okresie międzywojennym, Warszawa 2004.
Michael Ullman., Luftwaffe Colours 1935-1945, Manchester 2002.
Stanisław Sierpowski., Wojna domowa na forum Ligi Narodów, w: Wojna domowa w Hiszpanii 1936-1939 w polityce międzynarodowej, red. Antoni Czabański, Poznań 1989.
Tomasz J. Kowalski., Samolot Breguet XIX,  w:Typy Broni i Uzbrojenia 44, Warszawa 1977.
Tomasz Nowakowski, Mariusz Skotnicki., Legion Condor- Hiszpańska wojna Hitlera, Warszawa 2011.
Tomasz Syga., Samolot myśliwski PWS-10, w:Typy Broni i Uzbrojenia 157, Warszawa 1994.

 

 

Udostępnij Tweet
1918-1939

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *